Warto grać klasykę

Warto grać klasykę, bo są to utwory doskonałe, które aktualnością problematyki, jak i formalnych rozwiązań, dorównują naszej współczesności, a nawet ją przewyższają. Dobrze wiedzieć, że ludzie kilkaset lat temu wymyślili dokładnie to wszystko, co dotyczy obecnego teatru. Stworzyli system wartości, do których dziś nawiązujemy. Trzeba pamiętać, że to wszystko już wieki temu zostało odkryte, a to, co nazywamy awangardą w Polsce jest tylko kwiatkiem do tego kożucha. Próbą skomplikowania tego dorobku, a nie zbliżenia.

Czyste podanie dzieła w kształcie, w którym powstało, jest o wiele bardziej żywe, pełne energii niż wszelkie próby eksperymentowania na tym materiale. Jak grać klasykę dziś? Trzeba dostosować dawny tekst do współczesnego sposobu wyrażania się. Tak, by był całkowicie zrozumiały dla dzisiejszego widza, wolny zbędnych archaizmów, wszystkiego, co przestało być aktualne, nośne. Żywi ludzie nie zmieniają się od tysięcy lat, rządzą nimi te same namiętności, mają te same tęsknoty, zadają te same pytania o sens egzystencji. Warto zapytać kogoś, który lubi czytać kryminały, czy sięgnął do antycznego repertuaru, który jest przecież jak najlepszy kryminał. Jest zbudowany na identycznych zasadach: na ekspozycji, kulminacji i katastrofie ostatecznej. Zagadki tam postawione są w dalszym ciągu do rozszyfrowania, do oceny, często wprost zadziwiającej. Dlatego robiąc "Króla Edypa", nie byliśmy w stanie skreślić ani jednego słowa. Tekst był przysposobiony przez autora -- Marcina Sosnowskiego, by brzmiał współcześnie. Ale ani przez chwilę nie był zwulgaryzowany, sprozaizowany.

Zdumiewające, że na takie przedstawienie przychodzi wyłącznie młodzież. Jak zwykle hałasują, nawołują się, śmieją, chichoczą... Aż nagle uderza gong, zaczyna się spektakl. I w tym momencie zapada kompletne milczenie. I niezamącone trwa do końca. Muchę można usłyszeć. A potem następuje cisza, nie od razu oklaski. Tak jakby była dokonywana reasumpcja tego, co zobaczyli. Potem huragan braw, z powstawaniem z miejsc.

Gustaw Holoubek